SPIS TREŚCI

Kase K9 – zestaw filtrów (recenzja)

FILTRY - CZY WARTO?

Moje podejście do filtrów zmieniało się wielokrotnie na przestrzeni lat. Początkowo byłem ich wielkim zwolennikiem, korzystałem z polarów, ND-ków (filtrów szarych) i filtrów gradacyjnych (połówkowych). Potem (poza CPL) uznałem je za kompletnie zbędne – przecież każde szkło przed obiektywem obniża jakość zdjęć, prawda? Do tego dochodzą bliki/flary, a korzystanie z holderów jest niewygodne i znacznie utrudnia plenerową logistykę.

Ostatnio jednak zdecydowałem się na podjęcie próby powrotu do korzeni, czyli uchwytu oraz zestaw filtrów wsuwanych. Dlaczego?

Obejrzałem znakomity film Marka Metternicha, który dał mi sporo do myślenia. Nie jestem fanem bawienia się w łączenie ekspozycji, nie chce mi się :) Nie bracketuję każdego zdjęcia, w pewnym momencie miałem dosyć przywożenia po kilka tys. zdjęć z jednego wypadu. Selekcja takiego materiału to mały koszmar. Do tej pory pracując na Nikonach D810 czy D850, naświetlając kadry na światła, nie miałem problemu, żeby wyciągnąć potem detale z cieni. Jedna klatka w zupełności wystarczała! Dopiero film Marka uświadomił mi jak wiele traciłem.

Prześwietlając zdjęcie o 1EV i potem ściągając ekspozycję o 1EV w dół, podwajamy ilość użytecznych informacji w cieniach! To fakt.

Pomyśl teraz ile tracisz wygrzebując 3-4 EV z ciemnych partii fotografii. Niesamowite! Całe gadanie na którym się fotograficznie wychowałem, o tym, żeby niedoświetlać zdjęcia zamiast prześwietlać, można włożyć między bajki. Wyciąganie detali z cienia jest bardzo destrukcyjne dla jakości zdjęcia!

W POSZUKIWANIU IDEALNEGO FILTRA

Filtry wróciły więc do łask. Tylko które? Kiedyś korzystałem z Lee, potem kupiłem Breakthrough (które przez większość czasu leżały w szafie). Stanąłem przed trudnym wyborem, a moja wiedza na temat nowych graczy na rynku była dość ograniczona.

Liczących się producentów filtrów jest obecnie co najmniej kilkunastu. Po szybkim researchu dostępnych rozwiązań, po przeczytaniu recenzji i testów, zdecydowałem się wypróbować filtry Kase. Marka stosunkowo nieznana w Polsce, ale w wielu przypadkach mało znane marki bywają lepsze od tych uważanych za najlepsze (np. mój FLM wygrał z Gitzo). Kierunek wydawał się dobry. Jak sprawdziły się w praktyce?

ZESTAW KASE K9 - RECENZJA

Na pierwszy rzut poszedł zestaw z holderem K9 w skład którego wchodzą:

  • uchwyt K9 – mocowany do adaptera
  • mocowane do obiektywów o średnicy filtra 77 i 82mm wraz z adapterami do 67 i 72mm.
  • dodatkowe szyny 1,1mm do filtrów (domyślnie zamontowano szyny 2mm)
  • śruby, śrubokręt
  • 90mm Slimline CPL (filtr polaryzacyjny) – mocowany magnetycznie do adaptera

Wziąłem też filtr ND 3.0 Kase Wolverine do długich ekspozycji. Filtry te najczęściej uwypuklają wady optyczne (zafarb, flary, spadek ostrości), dlatego są dobrym wyznacznikiem czy dana firma ‘daje radę’.

Na początek jednak odrobina teorii. Do czego przydadzą Ci się filtry ND i CPL?

Filtr ND3.0 - zastosowanie

Szary filtr ND3.0 lub jak kto woli ND1000  redukuje ilość światła docierającego do matrycy o 10 działek przysłony, czyli dokładnie 1024 razy. W praktyce oznacza to wydłużenie czasu naświetlania z 1/1000 do 1 sek., z 1/500 do 2 sek., z 1/250 do 4 sek.  1/30 do 30 sek. itd.

Po co naświetlać tak długo? W krajobrazie filtr szary służy do uchwycenia ruchu. Przelewające się przez górskie szczyty chmury, zupełnie inaczej będą wyglądać zarejestrowane naświetlając kadr 1/30 sekundy niż 30 sekund. Długa ekspozycja pozwala zarejestrować rozmyte chmury, dając oglądającemu wrażenie pozostawania ich w ruchu. Taki zabieg wpływa na zwiększenie dynamiki sceny, dzięki czemu często staje się ona ciekawsza dla odbiorcy niż statyczne ujęcie. Oczywiście jest to kwestia gustu, niektórym efekt się podoba, innym nie. Warto uważać, żeby nie przesadzać z wykorzystaniem filtra ND. Częstą praktyką jest fotografowanie z filtrem praktycznie każdej sceny zaraz po jego zakupie. Jest to specyficzny kawałek szkła i warto korzystać z niego z umiarem. Jaki sens ma rozmycie jednej, niewielkiej chmury i robienie blachy z nieba, na którym choć trochę się dzieje?

Poza rozmyciem chmur, filtry szare wykorzystuje się często do uchwycenia ruchu wody. Pewnie kojarzycie zdjęcia rozmytej wody w górskich strumieniach, czy morza, którego tafla jest idealnie płaska (ekspozycja tak długa sprawia, że płaszczyzna wody się „uśrednia” i nie widać fal).

W praktyce wygląda to tak:

Filtr polaryzacyjny - zastosowanie

Filtr polaryzacyjny jest dla mnie najważniejszym filtrem, z którego najczęściej korzystam w plenerze. Praktycznie nie zdejmuję go z obiektywu, poza przypadkami, kiedy fotografuję na szeroko i trudno jest pozbyć się efektu nierównej polaryzacji.

Dlaczego warto korzystać z polara?

  • pozwala pozbyć się odblasków (na wodzie, szybach itd)
  • chroni przednią soczewkę obiektywu – zwykle korzystam z polara zamiast filtra UV
  • poprawia kontrast i nasycenie kolorów

Filtr polaryzacyjny ma również swoje minusy. W przypadku polarów problemem zwykle są:

  • utrata ok 1,5-2 EV światła
  • cena – nie warto kupować tanich filtrów za 100-200 PLN
  • flary – związane jest to z ceną – im tańszy filtr, tym większe ryzyko powstawania flar
  • zafarb – nie tak duży jak w przypadku ND 3.0, ale często występujący
  • nierówna polaryzacja przy korzystaniu z filtra na ultraszerokokątnym obiektywie

Neutralne właściwości

  • przyciemnia niebo – najbardziej w przypadku fotografii wykonywanych pod kątem 90 stopni do kierunku padania światła. Nie każdy musi lubić ten efekt. Mi on do pewnego stopnia nie przeszkadza, ale nienaturalnie czarne niebo to coś co razi mnie w oczy i jest częstym zabiegiem stosowanym przez influencerów krajobrazu. Blacha na niebie? Mocna polaryzacja lub połówka i problem załatwiony. Fotograficzny koszmar.

Wracając do Kase…

Kase K9 - wrażena praktyczne

Uchwyt do filtrów wykonany jest z lekkiego materiału. Wielkościowo też nie zajmuje dużo miejsca – jest kompaktowy, co jest dla mnie szczególnie ważne. Zwykle ilość sprzętu i akcesoriów zabieranych przeze mnie na wyprawy znacznie przekracza dozwoloną pojemność bagażu podręcznego, co nie raz bywało problemem na lotniskach :) 

Holder mieści do trzech filtrów wsuwanych o grubości 2mm oraz filtr CPL. Dla mnie jest to więcej niż potrzeba. Z reguły korzystam z polara w połączeniu z filtrem ND. Okazjonalnie, gdy rozpiętość tonalna sceny jest zbyt duża, przydaje się filtr połówkowy.

Jakość wykonania jest bardzo dobra, całość sprawia wrażenie bardzo solidnego produktu. Wszystkie elementy są dobrze spasowane. Jest lepiej niż w przypadku holdera Lee z którego korzystałem do tej pory.

System jest bardzo intuicyjny w obsłudze i nie sprawia trudności w plenerze. Uchwyt mocuje się do specjalnego adaptera montowanego do obiektywu. Dokupując opcjonalny magnetyczny dekielek do każdego z posiadanych obiektywów, można skrócić sobie czas montażu nie zdejmując adaptera nawet na czas transportu sprzętu. Montaż holdera zajmuje wtedy niewiele więcej niż wyciągnięcie go z torby. Filtr CPL posiada magnetyczne mocowanie – nie trzeba go wkręcać. Magnesy są mocne, nie ma możliwości, żeby filtr się odczepił wbrew woli użytkownika.

Demontaż jest równie bezproblemowy. Po zamocowaniu filtr CPL można łatwo obsługiwać za pomocą pokrętła wbudowanego w holder. Sam uchwyt do filtrów mocuje się odkręcając i dokręcając jednym pokrętłem. Po zaciśnięciu śruby trzyma się stabilnie na obiektywie. Minimalne odkręcenie śruby daje możliwość rotacji filtra, która może okazać się przydatna w trakcie korzystania z filtra połówkowego. Same filtry są oznaczone przy krawędzi w wyraźny sposób, dzięki czemu nie pomylimy ze sobą np. różnych filtrów gradacyjnych.

Kase Wolverine ND 3.0 (ND1000)

Podstawowym kryterium, które musi spełniać filtr to jakość zdjęć. W krajobrazie najważniejsza jest ich ostrość. Każde dodatkowe szkło przed obiektywem w jakiś sposób wpływa na jej spadek. Z fizyką nie wygrasz. Każdy filtr ma wpływ na jakość obrazka, nawet filtr UV. Pytanie na ile da się to zauważyć?

Testując filtr ND3.0 wykonałem kilka serii zdjęć w których porównałem zdjęcia bez filtra, z filtrem wsuwanym Kase oraz z nakręcanym Breakthrough, który moim zdaniem był najlepszym filtrem na rynku i na głowę bił produkty takich firm jak Lee, czy NiSi. Jak w tym porównaniu wypadł ND-ek od Kase?

Poniżej kilka sampli do porównania:

Kiedy korzystałem z produktów Breakthrough miałem o tych filtrach bardzo dobre zdanie. Porównując ostrość zdjęć z Kase, okazało się, że może być jeszcze lepiej. Co więcej, różnica w ostrości w porównaniu do zdjęcia bez filtra, jest praktycznie niezauważalna! Niesamowite!

Jak Kase sprawdziło się jeśli chodzi o kolorystykę i zafarb? Kolorystyka to kwestia dość subiektywna, oceń sam na ile kolory z Kase Ci pasują.

W moim odczuciu prosto z puszki Kase trochę lepiej oddaje kolory niż BT. Efekt końcowy – barwy idące minimalnie w żółć/zieleń w przypadku Kase i pomarańcz w przypadku Breakthrough. Bardziej pasuje mi efekt uzyskany z Kase, ale różnice nie są duże i w obu przypadkach ewentualna korekcja sprowadza się do użycia ‘pipety’ w Lightroomie lub Photoshopie.

W celu porównania, wyciągnąłem też z szafy starego dobrego żywicznego Big Stoppera od Lee, którego porównałem do Breakthrough i Kase. Jak widać filtr, który w momencie wypuszczenia na rynek był najlepszym dostęonym produktem, zdecydowanie odstaje od nowszych filtrów.

Poza zafarbem, podczas długich czasów naświetlania, problemem mogą być bliki i flary wynikające z nieszczelności holdera. Zdarzały się dość często kiedy korzystałem ze starego holdera Lee. W przypadku Kase problem nie występuje. Nie miałem okazji przetestowania K9 z dodatkowym filtrem połówkowym zamontowanym w drugim slocie, ale jeśli zdecyduję się na zaopatrzenie w ‘połówkę’, recenzja filtrów zostanie uzupełniona.

Z kwestii praktycznych, warto wspomnieć o łatwości czyszczenia. Do dziś pamiętam deszczowe dni w górach, kiedy na bieżąco przeciewałem szmatką filtry 150x170mm od Lee. Więcej czyszczenia niż fotografowania, traumatyczne przeżycie. Na szczęście filtry Kase posiadają nanopowłoki po których woda/olej łatwo spływają i które czyści się w ułamku sekundy.

Kase 90mm Slimline CPL

Filtr CPL Kase testowałem przez kilka tygodni. Zaskoczyła mnie cena, a raczej jej brak – filtr wchodzi w skład zestawu K9, który kosztuje 169 EUR, czyli tyle ile mniej więcej powinien kosztować sam filtr. Czy to oznacza, że jest słabszej jakości? Niekoniecznie. Moim zdaniem to celowy zabieg. Kupując holder z filtrem dostajesz okazję do sprawdzenia jakości systemu, a jeśli się przekonasz do Kase, zakup kolejnych filtrów uzupełniających zestaw będzie droższy. Nie mówimy tu o cenach, które są większe od cen konkurencji takiej jak Breakthrough czy Nisi. Patrząc na przykładzie ND 3.0, stosunek cena/jakość jeśli chodzi o produkty Kase jest bardzo dobry.

Jeśli chodzi o jakość wykonania, też nie ma się do czego przyczepić. Filtr wygląda bardzo solidnie, obraca się z równomiernym oporem. Dużym plusem jest sam sposób montażu, o którym już wspominałem. Filtr CPL jest magnetyczny. Nie ma potrzeby przykręcania go do obiektywu. Łatwo się montuje i zdejmuje. Po zamontowaniu można łatwo obracać filtr za pomocą specjalnego pokrętła wbudowanego w uchwyt. Dodatkową zaletą jest to, że można z niego korzystać również bez założonego holdera. 

Filtr w plenerze poradził sobie bardzo dobrze. W porównaniu do zdjęć bez filtra zanotowałem utratę światła w wysokości 1-2 EV. Nie ma też zauważalnego zafarbu, ani spadku jakości zdjęć. Polaryzacja działa jak powinna. Przy szerokim kącie – 24mm winietowanie jest niezauważalne. Zgodnie z przewidywaniami nierówna polaryzacja występuje. Nie ma w tym nic dziwnego. Każdy inny polar sprawuje się podobnie. Warto o tym pamiętać, bo usuwanie nierównej polaryzacji podczas obróbki do najprzyjemniejszych nie należy. Widoczna jest ona najbardziej w zakresie ogniskowych do ok. 30mm. Od 35mm jest już znacznie lepiej, a dalsze zwiększanie ogniskowej praktycznie redukuje probl

Kase @24mm

Kase @35mm

Kase @70mm

Kase @24mm

Breakthrough @24mm

Breakthrough @35mm

Breakthrough @70mm

Breakthrough @24mm

PODSUMOWANIE

Filtry Kase dają radę. Dla mnie powrót do przeszłości, czyli filtrów, z którymi praktycznie rozstałem się kilka lat temu, był trudnym krokiem. Raczej staram się ograniczać ekwipunek, ale w tym przypadku korzyści zdecydowanie przewyższają straty. Oczywiście jeśli korzysta się z filtrów “z głową”. Kase póki co polecam, a jeśli będę miał możliwość, postaram się uzupełnić niniejszy test o sample z produktów konkurencji (NiSi/Benro), a także z GND Kase, bo zamierzam uzupełnić swoją kolekcję właśnie o ten filtr.

PLUSY:

  • kompaktowość
  • solidne wykonanie
  • łatwość użytkowania
  • minimalny / niezauważalny wpływ na jakość zdjęć
  • dobre odwzorowanie kolorów
  • niska cena (dołączenie filtra CPL do zestawu z holderem)
  • możliwość korzystania z filtra CPL bez założonego holdera
  • magnetyczne mocowanie filtra CPL

MINUSY:

  • słaba dostępność filtrów w Polsce (póki co brak dystrybutora)
Podziel się:
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email
Przewiń do góry