SPIS TREŚCI

Cumulus Neolite Endurance – test

W poszukiwaniu ciepła

Rzadko potrzebuję dodatkowego ciepła. Większość zimy w mieście spędzam w krótkich spodenkach i t-shircie. Spacer po lesie, zakupy w piekarni czy gra w piłkę przy -15? Żaden problem! Góry – to zupełnie inna historia. Gore-Tex, puch, power stretch czy wełna merino stają się moimi najlepszymi przyjaciółmi. Sposób ubierania zmienia się o 180 stopni. Odpowiednia  gospodarka cieplna jest w górach najważniejsza. Zwłaszcza podczas zimowego fotografowania, często, dochodząc do miejsca docelowego, potrafię spędzić kilkanaście godzin niemal w bezruchu. Ciało wydziela wtedy niewiele ciepła i doping cieplny w postaci ogrzewaczy czy puchu jest niezbędny.

Do tej pory zimą ocieplałem się kilkoma warstwami (merino + power stretch + cienki puch). Rozwiązanie to ma zasadniczą zaletę – jest elastyczne. Kilka warstw pozwala na lepsze dostosowanie ubioru do każdej temperatury. W górach zauważałem jednak, że częste modyfikacje odzieżowe, potrafią mocno wpływać na plenerową logistykę. Każdorazowa zmiana konfiguracji ubioru wymaga demontażu z pleców 20-30-kilo ciężaru, wystawiając dodatkowo wilgotne ciało na działanie zimna. Ani to praktyczne, ani przyjemne. Będąc osobą, która bardzo mocno grzeje się podchodząc pod górę, postanowiłem przetestować opcję 2-warstwową. Cienka koszulka lub/i merino – na podejścia, w połączeniu z grubą kurtką puchową – do założenia podczas odpoczynku/fotografowania. Jego skuteczność zweryfikowałem w marcu m.in. na Breithornie w Alpach czy Glacier du Geant pod Aiguille du Midi. Zabrałem ze sobą na testy kurtkę Cumulus Neolite Endurance. Dlaczego akurat ten model? Dużo puchu, polska  produkcja, czyli gwarancja ciepła i najwyższej możliwej jakości wypełnienia.

Cumulus Neolite Endurance

Krótko o produkcie:

Parametry techniczne

  •       Model: Cumulus Neolite Endurance
  •       Wypełnienie: polski puch gęsi hydrofobowy, 850 cuin
  •       Tkanina zewnętrzna: Pertex Quantum Pro 29 g/m², 10D ripstop, wykończenie DWR
  •       Tkanina wewnętrzna: Pertex Quantum 29 g/m², 15D ripstop, wykończenie DWR 
  •       Waga całkowita 563g (L) – zweryfikowane
  •       Waga puchu 265g (L)

Rozmiar po spakowaniu 16x21cm

Cumulus Neolite Endurance

Wygląd / jakość wykonania

Wygląd odzieży technicznej nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia, jeśli miałaby nie spełniać swojej funkcji. Muszę jednak przyznać, że wizualnie kurtka prezentuje się świetnie. Może się podobać. Co więcej, udało mi się dostać wersję czerwoną, jeszcze przed wejściem jej do oferty sklepu internetowego. Pełne zadowolenie już na starcie. Ważąca 563g puchówka mieści w sobie 265g hydrofobowego puchu gęsiego, zamkniętego w komory typu H, co pozwala myśleć o przetrwaniu w temperaturach mniejszych niż -15 stopni. Zastosowano w niej wypełnienie o wysokiej sprężystości 850 cuin. Nie od dziś wiadomo, że polski puch należy do najlepszych na świecie, nie miałem więc żadnych wątpliwości, że lepiej się nie dało trafić. Konstrukcyjnie, kurtka posiada dwie zewnętrzne boczne kieszenie, jedną kieszeń na klatce piersiowej oraz jedną wewnętrzną – wszystkie zamykane na zamki. Dodatkowo od wewnętrznej strony zastosowano 2 otwarte kieszenie z siatki. Główny zamek YKK jest solidny, daje możliwość rozpięcia kurtki zarówno od góry jak i od dołu. Kaptur jest duży, bez problemów pomieści kask. Posiada ściągacze umożliwiające regulację, które zastosowano również u dołu kurtki. Regulacja rękawów odbywa się za pomocą rzepa velcro.

Wrażenia praktyczne

Cumulus Neolite Endurance

Póki co udało mi się przetestować kurtkę w Alpach i Tatrach w temperaturach od -16 do 0 stopni, więc nieco powyżej temperatur w których powinna się sprawdzić. Pomimo tego, w żadnym momencie nie żałowałem miejsca w torbie poświęconego na jej zabranie. Zresztą 16×21 cm, to naprawdę niedużo biorąc pod uwagę ilość ciepła spakowaną w pokrowcu kompresyjnym. Zastosowanie materiały są dobrej jakości i wybrane optymalnie, biorąc pod uwagę przeznaczenie kurki. Pertex Quantum Pro, jako materiał zewnętrzny, zapewnia bardzo dobry balans między lekkością, wytrzymałością i wodoodpornością. Kilkukrotnie podczas wyjazdu zdarzało mi się zahaczyć o kurtkę np. końcówką kija trekkingowego, co na szczęście nie skończyło się to dziurą. W warunkach zimowych minimalna wodoodporność może być plusem, choć nie jest najistotniejsza – w ekstremalnie minusowych temperaturach rzadko mamy do czynienia z wodą w stanie ciekłym.

 

Cumulus Neolite Endurance

Materiał lekko szeleści, ale szybko stało się to  niezauważalne. Pod nim znajduje się gruba warstwa gęsiego puchu. Po założeniu czułem się jak ludzik Michelin. Jest wygodnie. Nawet bardzo. Odczułem to bardzo podczas spania kiedy kurtka zmieniła się w poduszkę. Najwygodniejszą z jakiej dotychczas korzystałem. Nosząc ją na sobie czułem, że jest dobrze skrojona, ramiona odpowiednio wyprofilowane, nie krępuje ruchów. Leży jak ulał (mam 192 cm wzrostu, ważę 86 kg – w porywach do 96 :) – testowałem rozmiar L). Poza samym wrażeniem dobrego dopasowania i szczelnego wypełnienia komór sprężystym puchem –  momentalnie po założeniu czuć ciepło. “Natychmiastowe ciepło” – to dwa słowa chyba najlepiej podsumowujące kurtkę. Mógłbym na tym skończyć jej test. Dostarcza dokładnie to do czego została zaprojektowana. Będąc przyzwyczajonym do zimna, nie myślałem, jak bardzo takie szybkie dogrzanie może być istotne. Zwykle po przebudzeniu w -15 czy -20 stopniach, ubieranie się, czy wyjście z namiotu bywało jednak problematyczne i wymagało dużej dawki autoperswazji. (Zimno, nie chce mi się. Może jednak nie będzie warunu do zdjęć? Na pewno jak się jeszcze chwilę prześpię, nic zdjęciowo mi nie ucieknie. Pójdę na szczyt szybszym tempem, nadrobię czas stracony na spanie.. itd., itd.). Wymówek, żeby jeszcze przez chwilę nie wychodzić z ciepłego śpiwora zawsze jest pod dostatkiem. Zwłaszcza o 3 nad ranem. W Alpach zakładałem Cumulusa i w dwie sekundy przenosiłem się do wiosennej Toskanii. Mogłem na spokojnie zająć się namiotową logistyką czy fotografowaniem – do momentu ruszenia w dalszą trasę. Brakowało tylko kieliszka wina. Zamarzło :)

Cumulus Neolite Endurance

Co ciekawe, nawet przy -2 stopniach założenie kurtki dawało +10 do komfortu, choć nie wyobrażam sobie podchodzenia w niej pod górę z plecakiem w takiej temperaturze (czy nawet przy -10). Ciepło ciepłem, ale co poza tym? Wiele z zastosowanych w kurtce patentów zauważyłem dopiero podczas korzystania z niej w plenerze. Bardzo przydatny okazał się przedłużany tył. Nie zawiewało mi nerek, kurtka nie podwijała się pod pas biodrowy plecaka. Moje poprzednie puchówki miały standardowy krój. Z perspektywy czasu – szkoda.  Cumulus bardzo dobrze na mnie leżał, więc choć nie korzystałem ze ściągaczy, dobrze jednak, że pomyślano o nich. Dają możliwość dobrego dostosowania do sylwetki użytkownika.  Elastyczne mankiety regulowane za pomocą rzepów velcro, pomagały w szybkim dopasowaniu do pary rękawiczek, która aktualnie była w użyciu. Wysoka garda – w trudnych warunkach – must have każdej zimowej kolekcji mody górskiej. Kieszenie z przodu są wielkie! Spokojnie mieściły obiektyw 45-100 pod GFX-a, a nawet, choć ledwo, 100-200. Nieźle! Jest ich dużo, jest gdzie trzymać obiektywy, dekielki, akcesoria. Gorzej, że ściągając kurtkę po ruszeniu w trasę, zdarzało się, że w innych warstwach brakowało potem kieszeni, żeby to pomieścić wszystko co w niej przenosiłem.. Zamek odpinany z dołu okazał się bardzo przydatny, kiedy trzeba było zboczyć na chwilę z trasy, żeby sprawdzić czy rowery jeszcze stoją ;) Nie wiem czy taki był zamysł, ale w praktyce to działa. Dodatkowym atutem tego rozwiązania jest możliwość szybszego dostępu do sprzętu przenoszonego w wewnętrznych kieszeniach z siatki.

Cumulus Neolite Endurance

Podsumowanie

Testowana kurtka z marszu stała się podstawowym elementem mojego wyposażenia podczas zimowych wypraw fotograficznych. Na pewno nie ułatwi oczekiwania na kolejną zimę. Biorąc pod uwagę moje wymagania, wszystkie zostały spełnione:

  •       Dużo ciepła i możliwość dogrzania się podczas postojów i długiego fotografowania w jednym miejscu 🗸
  •       Bogata oferta kieszeni i schowków (mieszczących nawet szkła do GFX-a  ;)) 🗸
  •       Kompresja do niewielkich rozmiarów i mały ciężar samej kurtki 🗸
  •       Jakość wykonania, zastosowanie materiałów o dobrym stosunku wytrzymałości do wagi 🗸
  •       Przemyślane patenty (zamek rozsuwany z dołu, wydłużony tył itd.) 🗸
Cumulus Neolite Endurance

Do fotografowania w niskich temperaturach oraz w innych sytuacjach w których spędzałem dużo czasu w jednym miejscu – idealna. Dzięki niej mogłem w 100% skupić się na tym po co pojechałem w góry, nie martwiąc się zimnem. Momentami  myślałem nawet, że to jakby… trochę za łatwe. Zimą w górach zwykle nastawiałem się na walkę z żywiołem, a tu… sielanka. Na pewno przetestuję ją jeszcze w temperaturach od -20 do -30 stopni. Na uaktualnienie recenzji trzeba będzie jednak poczekać do kolejnego sezonu. Kurtki nie polecałbym na długie podejścia z ciężkim plecakiem – choć i od tego mogą być wyjątki. Każdy człowiek ma inną termikę ciała. Dla mnie puchówka od Cumulusa dobrze sprawdza się do celów, do których ją wykorzystuję i to mi w 100% wystarcza. Jeśli wiesz czego Ci potrzeba (a taka wiedza często wynika z braków sprzętowych podczas poprzednich wypraw), łatwo ocenisz czy potrzebujesz tego rodzaju kurtki. Jeśli potrzebujesz, testowany przeze mnie model sprawdzi się w górach.  Jeśli miałbym na coś narzekać to na cenę, która wynosi ponad 1600 PLN. Fajnie byłoby kupować tego typu produkty za 200 czy 400, ale tak jak w przypadku sprzętu fotograficznego – dostajesz to za co płacisz.

Cumulus Neolite Endurance
Podziel się:
Przewiń do góry